Pory posiłków

Wiemy z własnego doświadczenia, jak trudno pogodzić się z faktem, że maluch nie chce zjeść pracowicie przy­rządzonej przez nas potrawy. (Ty się tutaj napracujesz, starasz się aby wszystko było świeże i zdrowe, a „gno­jek” ani myśli tego docenić — ręce o-padają!) Ale naprawdę warto się prze­móc i zdobyć na tolerancję. Można chwilę odczekać i zacząć jedzenie od czegoś innego, a następnie spróbować wsunąć dziecku do buzi jedną łyżkę — żeby spróbowało. Jeśli to nie pomoże, lepiej zrezygnować w ogóle z tej po­trawy. Innego dnia być może chętnie ją zje, jeżeli tylko nie nabierze urazy. Przestrzeganie ustalonych pór posił­ków i niedokarmianie dzieci między nimi, ma duży sens — uruchamia się wtedy naturalny zegar biologiczny — przewód pokarmowy dziecka zaczyna pracować w określonym rytmie i re­gularnie o tych samych porach odczu­wa ono głód (wydzielają się soki tra­wienne). Oczywiście nie warto być zbyt rygorystycznym w przestrzeganiu tych pór. Może się zdarzyć, że dziecko zjadło więcej na śniadanie i nie jest jeszcze głodne w czasie obiadu. Inną przyczyną braku łaknienia, może być zwyczajne zmęczenie, senność czy po prostu „gorszy apetyt” tego dnia. Nie zmuszajcie go na siłę do jedzenia (mo­że zje tylko zupę, a drugie danie póź­niej np. dopiero wtedy gdy odpocznie). Nie ustalajcie oddzielnych pór po­siłków dla siebie i dziecka, o ile to jest możliwe. Zauważyliśmy, że nasze dzieci o wiele chętniej jedzą, gdy wszyscy razem siadamy do posiłku, gdy od początku uczestniczą w całej cere­monii — od nakrywania do stołu (uwielbiają w tym pomagać nie tylko dziewczynki) po składanie brudnych naczyń do zlewu.

Podobne wpisy